projekt pierwszy:
stary sweterek w trzech podejściach:
dociąć
zszyć
wykończyć
efekt:
projekt drugi:
long story short:
znalazłam na strychu cudo, przysypane grubą warstwą kurzu
nikt nie wie, skąd cudo się u nas wzięło, ale czas i sposób używania zrobiły swoje
nie ma wieka, cokołu, z zawiasów zostały strzępy, a z jedynej malowanej ściany to, co widać powyżej
ALE!
po wielu godzinach poszukiwań, dopasowywania, malowania, czekania, utrwalania, korekty, znów czekania i utrwalania, docinania, szlifowania, zbijania...
efekt:
gdyby to były oleje, a nie tempera, życie byłoby znacznie prostsze i rezultat lepszy
jednakże jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma :)